Wyciek danych z MyDr – co zrobić i jak zgłosić naruszenie do UODO?
Potrzebujesz pomocy w obsłudze incydentu i zgłoszeniu do UODO? Obsługujemy sprawę w ciągu 24 godzin.
Aktualizacja: 11.10.2026 r.
Jeśli jeszcze nie zgłosiłeś naruszenia, termin 72 godzin dawno minął. Pamiętaj, że to nie zwalnia Cię z obowiązku zgłoszenia – zobacz pytanie Nie zdążyłem złożyć zgłoszenia do UODO w terminie – co zrobić? w FAQ niżej.
12 sierpnia 2026 r. Minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski potwierdził, że cyberatak na spółkę MyDr – dostawcę systemu do elektronicznej dokumentacji pacjentów, z którego korzysta ok. 12 tysięcy podmiotów leczniczych – mógł dotyczyć danych blisko 19 milionów osób. Jeśli Twoja przychodnia, gabinet lub praktyka korzysta z MyDr, nie jesteś w tej sprawie tylko odbiorcą informacji – jako administrator danych swoich pacjentów masz teraz własne obowiązki z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), niezależnie od tego, co MyDr już zgłosiła.
Najważniejsze informacje
- Incydent jest potwierdzony: nieuprawniony dostęp do systemów MyDr wykryto nie później niż 6 sierpnia 2026 r., a 12 sierpnia 2026 r. rząd potwierdził skalę naruszenia. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie, czynności prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC).
- Wyciekły m.in. numery PESEL, imiona i nazwiska, dane kontaktowe (adres, telefon, e-mail) oraz dane o stanie zdrowia – notatki z wizyt i informacje o przepisanych lekach i receptach. Według doniesień medialnych baza miała ponad 2 TB danych – to niepotwierdzone oficjalnie przez MyDr czy UODO doniesienie, nie komunikat urzędowy.
- Skala wycieku: według oficjalnego komunikatu rządowego ok. 19 milionów osób. Sprawcy ataku twierdzą, że ich baza obejmuje 18 814 422 numery PESEL – to TWIERDZENIE SPRAWCÓW, nie potwierdzony fakt, i traktuję je z dystansem.
- 13 sierpnia 2026 r. Prezes UODO zapowiedział kontrolę w spółce MyDr – sprawdzi zastosowane środki techniczne i organizacyjne oraz to, czy analiza ryzyka MyDr uwzględniała realne zagrożenia dla danych.
- 21 sierpnia 2026 r. Prezes UODO odpowiedział Naczelnej Izbie Lekarskiej, przypominając wyraźnie: stanowisko MyDr jako podmiotu przetwarzającego (także to, że MyDr uznała zgłoszenia od placówek za niewymagane) nie zwalnia administratora z własnej oceny zdarzenia i obowiązków z art. 33-34 RODO.
- Masz 72 godziny od stwierdzenia naruszenia na zgłoszenie do UODO, jeśli obowiązek zgłoszenia wystąpi – licząc co do zasady od chwili, w której dowiedziałeś się o incydencie w zakresie dotyczącym Twoich pacjentów, a nie od 6 czy 12 sierpnia. Jeśli z informacji od MyDr nie wynika jeszcze, czy naruszenie dotyczyło Twoich danych, termin ten jeszcze nie biegnie.
Dalej znajdziesz więcej informacji o tym, co się stało i co robić dalej. Jeśli już wiesz, że nie chcesz samodzielnie się tego podejmować i potrzebujesz pomocy, daj znać w formularzu poniżej.
Potrzebujesz pomocy?
Napisz krótko i zaznacz właściwe punkty – po otrzymaniu wiadomości pokierujemy Cię dalej.
Co udało Ci się zrobić?
Zaznacz, co mam wycenić:
Co się stało w systemie MyDr?
Nieuprawniony dostęp do systemów MyDr – spółki dostarczającej oprogramowanie do elektronicznej dokumentacji pacjentów ok. 12 tysiącom podmiotów leczniczych w Polsce – stwierdzono nie później niż 6 sierpnia 2026 r. Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości podjęło czynności z urzędu w poniedziałek, 10 sierpnia 2026 r., a formalne postępowanie uruchomiono w środę, 12 sierpnia 2026 r. Tego samego dnia Minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski potwierdził, że incydent może dotyczyć danych blisko 19 milionów osób. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Część przejętych informacji sprawcy przekazali w formie próbki do redakcji serwisu Zaufana Trzecia Strona – to standardowy sposób działania grupy posługującej się nazwą „Fingerprint”, która przypisuje sobie ten atak (a później również włamania do Qbusoft, aplikacji Medyc i Fakturowni). 30 sierpnia 2026 r. grupa opublikowała na komunikatorze Infosec Exchange wiadomość, w której stwierdziła: „Firma MyDr popełniła błąd, ale bardzo dobrze sobie z tym poradziła, dlatego (wykradzione) dane nie zostaną upublicznione ani sprzedane dalej”. To deklaracja samych sprawców, nie potwierdzony fakt – nie ma niezależnego sposobu zweryfikowania, czy i jak długo to zobowiązanie zostanie zachowane, ani czy dane nie trafiły już w inne ręce.
13 sierpnia 2026 r. Prezes UODO ogłosił, że przeprowadzi kontrolę w spółce MyDr – obejmie ona środki techniczne i organizacyjne zastosowane przez spółkę, regularność ich testowania wobec zmieniających się zagrożeń oraz to, czy analiza ryzyka MyDr uwzględniała realne zagrożenia dla danych pacjentów. W kolejnych dniach MyDr informowała klientów, że jest „na końcowym etapie” ustalania pełnego zakresu incydentu, zapowiadała indywidualny kontakt z placówkami i wsparcie w zgłoszeniach do organu – zastrzegając przy tym, że na razie zgłoszenia od placówek nie są wymagane. To stanowisko dostawcy, nie rozstrzygnięcie Twojego obowiązku – więcej o tym w dalszej części.
19 sierpnia 2026 r. Centrum e-Zdrowia (CeZ) zaleciło placówkom korzystającym z MyDr wymianę certyfikatów systemu P1, używanych do komunikacji z centralnymi usługami e-zdrowia (np. e-recepta, e-skierowanie) – jako środek zapobiegawczy, z terminem wymiany do 28 sierpnia 2026 r. CeZ zastrzegła, że nie doszło do naruszenia bezpieczeństwa samych centralnych usług e-zdrowia, a wymiana miała charakter prewencyjny.
Jakie dane wyciekły i ile osób dotyczy wyciek?
Według dostępnych informacji przejęta baza obejmowała imiona, nazwiska i numery PESEL (zaszyfrowane, ale – jak wskazują doniesienia branżowe – szyfrem stosunkowo łatwym do złamania), adresy, numery telefonów, adresy e-mail oraz dane o stanie zdrowia: notatki z wizyt i informacje o przepisanych lekach i receptach. Według doniesień medialnych skradziona baza miała ponad 2 terabajty danych – to informacja z mediów, nie z oficjalnego komunikatu MyDr czy UODO, więc traktuję ją z ostrożnością, podobnie jak podobne, niepotwierdzone szacunki pojawiające się przy innych incydentach.
Co do samej skali, oficjalny komunikat rządowy z 12 sierpnia 2026 r. mówi o ok. 19 milionach osób – to liczba, na której opiera się ten artykuł. Osoby podające się za sprawców ataku deklarują dokładniejszą (i wyższą) liczbę: 18 814 422 numerów PESEL. To TWIERDZENIE SPRAWCÓW, a nie potwierdzony fakt – sprawcy mają oczywisty interes w tym, żeby swój „wynik” przedstawiać jak najbardziej spektakularnie, więc do tej konkretnej liczby podchodzę z dystansem i w artykule posługuję się przede wszystkim liczbą rządową.
Ważne rozróżnienie
5 października 2026 r. media poinformowały o akcie oskarżenia wobec pięciu osób w sprawie związanej z MyDr – ale to ODRĘBNE postępowanie (Prokuratura Regionalna w Poznaniu), dotyczące wykorzystania przejętych kont pracowników placówek medycznych do pobierania danych z systemu eWUŚ w 2024 r. (ok. 13 mln osób: imię, nazwisko, PESEL, status ubezpieczenia). To inna skala, inna prokuratura i inny zakres danych niż główny incydent z sierpnia 2026 r., którym zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Warszawie i który opisuję w tym artykule. Nie łączę tych dwóch spraw w jedną – i radzę Ci zachować tę samą ostrożność, jeśli natrafisz na doniesienia, które je ze sobą miksują.
Dla kogo są te wskazówki?
Ten materiał jest przede wszystkim dla Ciebie, jeśli prowadzisz gabinet, przychodnię albo praktykę i korzystasz z MyDr do prowadzenia elektronicznej dokumentacji pacjentów – niezależnie od tego, czy jesteś lekarzem, lekarzem dentystą, czy zarządzasz większą placówką z kilkoma specjalistami. Dotyczy Cię to również, jeśli korzystasz z MyDr za pośrednictwem zewnętrznej firmy obsługującej Twoją dokumentację.
Zaznaczam przy tym wprost: kancelaria obsługuje w tej sprawie wyłącznie przedsiębiorców – placówki medyczne jako administratorów danych. Nie prowadzimy spraw przeciwko gabinetom ani przychodniom.
Czy to przychodnia jest administratorem danych, a MyDr – podmiotem przetwarzającym?
Tak, co do zasady. Dane pacjentów, które wprowadzasz do systemu MyDr – dane identyfikacyjne, kontaktowe i dane o zdrowiu w rozumieniu art. 9 RODO – przetwarzasz jako administrator. To Ty, jako lekarz, przychodnia czy gabinet, decydujesz, jakie dane i w jakim celu trafiają do systemu, a MyDr jest podmiotem przetwarzającym na podstawie umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych (art. 28 RODO) – przetwarza te dane w Twoim imieniu, na Twoje zlecenie, w zakresie funkcji, które oferuje jej oprogramowanie.
Co to oznacza dla Ciebie w tej sytuacji: art. 28 ust. 3 lit. f RODO zobowiązuje podmiot przetwarzający do pomagania administratorowi w wywiązywaniu się z obowiązków dotyczących naruszeń (art. 32-36 RODO), a art. 33 ust. 2 RODO nakazuje podmiotowi przetwarzającemu zgłosić naruszenie administratorowi bez zbędnej zwłoki. MyDr informowała swoich klientów o przebiegu incydentu – to dopiero podstawa do Twojej własnej oceny, nie koniec Twoich obowiązków. Jeśli nie masz jeszcze zawartej z MyDr umowy powierzenia (np. bo korzystasz z systemu od dawna, z konta założonego przed wdrożeniem RODO albo przed zmianą dostawcy wewnątrz Twojej placówki), umowa powierzenia przetwarzania danych osobowych porządkuje tę relację na przyszłość – choć sam obowiązek z art. 28 RODO istnieje niezależnie od tego, czy formalnie podpisaliście dokument.
Czy musisz zgłosić to naruszenie do UODO, jeśli MyDr już poinformowała o incydencie?
To jest najczęstsze nieporozumienie w tej sprawie: informacja, którą MyDr przekazała swoim klientom, oraz kontrola, którą prowadzi wobec niej Prezes UODO, dotyczą obowiązków samej MyDr jako podmiotu przetwarzającego. Nie zastępują one Twojego zgłoszenia jako administratora danych Twoich pacjentów – to są dwa odrębne obowiązki z różnych podstaw.
21 sierpnia 2026 r. Prezes UODO odpowiedział na pytania Naczelnej Izby Lekarskiej, która zgłosiła w jego imieniu wątpliwości wielu lekarzy i lekarzy dentystów korzystających z MyDr. Odpowiedź jest jednoznaczna: stanowisko podmiotu przetwarzającego – także to, że MyDr nie wymaga obecnie zgłoszeń od placówek – nie zwalnia administratora z przeprowadzenia własnej oceny zdarzenia. Prezes UODO przypomniał o obowiązkach z art. 33-34 RODO: ocenie ryzyka naruszenia praw lub wolności pacjentów i wynikających z niej obowiązkach zgłoszenia naruszenia oraz zawiadomienia osób, których dane dotyczą.
Zgodnie z poradnikiem Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych „Obowiązki administratorów związane z naruszeniami ochrony danych osobowych”, podmiot przetwarzający nie zgłasza naruszeń ochrony danych osobowych organowi nadzorczemu – ten obowiązek ciąży na administratorze. Od momentu, w którym MyDr przekazała Ci informacje wystarczające do stwierdzenia, że naruszenie dotyczyło danych Twoich pacjentów (albo od chwili, w której faktycznie dowiedziałeś się o incydencie z innego źródła), zaczyna biec Twój własny termin na ocenę sytuacji i, jeśli okaże się to konieczne, zgłoszenie Prezesowi UODO. Z komentarzy do pisma UODO z 21 sierpnia wynika przy tym ważne zastrzeżenie: jeżeli z informacji przekazanych przez MyDr nie wynika jeszcze, czy i w jakim zakresie naruszenie dotyczyło danych Twoich pacjentów, termin 72 godzin co do zasady jeszcze nie zaczyna biec – ale to nie jest powód, żeby nie dopytywać dostawcy i nie monitorować kolejnych komunikatów.
Ten sam poradnik w oparciu o RODO przywołuje różne rodzaje naruszeń z uwagi na ryzyko: 1) brak ryzyka, 2) ryzyko (obowiązek zgłoszenia Prezesowi UODO) oraz 3) wysokie ryzyko (obowiązek zgłoszenia Prezesowi UODO i zawiadomienia osób, których dane dotyczą).
Kategoria „brak ryzyka” jest zarezerwowana dla wąskich, jednoznacznych sytuacji: dane były już publicznie dostępne, dane były zaszyfrowane w sposób czyniący je nieczytelnymi dla osób nieuprawnionych (z nienaruszonym kluczem i kopią zapasową u administratora), albo incydentowi w pełni zaradzono, zanim doszło do jakiegokolwiek dostępu do danych. Ciężar wykazania braku ryzyka leży na administratorze – to Ty musisz być w stanie uzasadnić, że go nie ma, nie organ musi wykazać, że jest.
W przypadku incydentu w MyDr żadna z tych trzech wąskich sytuacji co do zasady nie zachodzi w oczywisty sposób: numery PESEL i dane o zdrowiu nie były danymi publicznie dostępnymi, szyfrowanie PESEL-i – według doniesień branżowych stosunkowo łatwe do złamania – nie jest tym samym co szyfrowanie czyniące dane nieczytelnymi dla osoby nieuprawnionej, a do dostępu przez osobę nieuprawnioną już doszło.
W praktyce
W praktyce oznacza to, że dla większości placówek korzystających z MyDr, których pacjenci zostali objęci wyciekiem, trudno będzie bronić tezy o braku ryzyka, a naruszenie będzie kwalifikować się co najmniej jako „ryzyko”, czyli z obowiązkiem zgłoszenia Prezesowi UODO – a przy danych o zdrowiu, w zależności od okoliczności, często też jako „wysokie ryzyko” z obowiązkiem zawiadomienia pacjentów.
Jak ocenić ryzyko w tym konkretnym przypadku?
Poradnik UODO wskazuje okoliczności, które trzeba wziąć pod uwagę: rodzaj naruszenia, charakter i wrażliwość danych, łatwość identyfikacji osób, których dane dotyczą, dotkliwość konsekwencji dla tych osób, cechy szczególne osób i administratora oraz liczbę osób, których dane dotyczą.
Przy tym konkretnym incydencie na niekorzyść oceny „brak ryzyka” przemawia kilka faktów, które są tu wyraźniejsze niż przy wycieku zwykłych danych kontaktowych: wyciekły dane szczególnej kategorii w rozumieniu art. 9 RODO – informacje o stanie zdrowia, w tym o przepisanych lekach i receptach – a ich ujawnienie może prowadzić do konsekwencji poważniejszych niż przy typowym wycieku danych finansowych: dyskryminacji, napiętnowania, naruszenia godności czy wykorzystania informacji o chorobie w próbach wyłudzeń (np. fałszywych telefonów „w sprawie leczenia” podających się za przychodnię albo NFZ). Do tego dochodzi numer PESEL, który w połączeniu z danymi kontaktowymi bywa wykorzystywany do prób wyłudzeń kredytów czy innych oszustw – stąd rekomendacja UODO, żeby pacjenci rozważyli zastrzeżenie numeru PESEL.
Co zrobić krok po kroku, jeśli korzystasz z MyDr?
Jak czytać te wskazówki. Poniżej zebraliśmy działania, o których informowały MyDr i Centrum e-Zdrowia, oraz obowiązki, które spoczywają na Tobie jako administratorze danych pacjentów. To wskazówki dotyczące możliwych działań, a nie gotowa lista do odhaczenia – każde z nich trzeba ocenić z perspektywy własnej placówki: tego, jakich pacjentów i jakie dane obsługujesz, i czy incydent rzeczywiście ich dotyczy.
Najpierw ustal, czy naruszenie dotyczy Twoich pacjentów.
Zgłoszenie do Prezesa UODO nie jest czynnością, którą wykonuje się „na wszelki wypadek”. Obowiązek powstaje po stwierdzeniu naruszenia i ocenie, że wiąże się ono z ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób, których dane dotyczą. Zacznij więc od sprawdzenia, u MyDr i w kontakcie z infolinią czy przedstawicielem dostawcy, czy Twoje konto i dane Twoich pacjentów rzeczywiście objął incydent – i udokumentuj tę ocenę. To jej wynik przesądza o zgłoszeniu, a nie sam fakt, że dostawca ucierpiał.
Część działań możesz wykonać sam, od razu, jeszcze przed formalną oceną ryzyka – to nie czeka na decyzję o zgłoszeniu do UODO.
- Zmień hasło do konta w MyDr na nowe, unikalne, niepowtarzane w innych serwisach, i zrób to dla wszystkich pracowników z dostępem do systemu.
- Włącz weryfikację dwuskładnikową w MyDr, jeśli jeszcze jej nie masz, i sprawdź, czy wszyscy pracownicy z dostępem rzeczywiście z niej korzystają.
- Wymień certyfikaty systemu P1, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś zgodnie z zaleceniem Centrum e-Zdrowia z 19 sierpnia 2026 r. – sprawdź też u dostawcy, czy Twoje obecne certyfikaty nie wygasły.
- Sprawdź listę pracowników z dostępem do konta MyDr i wyjaśnij każdy dostęp, którego nie rozpoznajesz – część doniesień o tym incydencie wskazuje, że sprawcy wykorzystywali właśnie przejęte konta pracowników placówek medycznych.
- Uprzedź pacjentów i personel, żeby byli ostrożni wobec telefonów czy wiadomości podających się za przychodnię, NFZ albo MyDr i proszących o dane osobowe, kody czy płatności – to typowy scenariusz wykorzystania takiego wycieku.
- Oceń ryzyko dla swojej sytuacji i udokumentuj tę ocenę – niezależnie od tego, czy zgłoszenie do UODO okaże się obowiązkowe, dokumentowanie naruszeń jest samodzielnym obowiązkiem z art. 33 ust. 5 RODO.
- Zdecyduj o zgłoszeniu do UODO w terminie 72 godzin od stwierdzenia naruszenia, jeśli ocena ryzyka na to wskazuje (patrz wyżej) – a jeśli ryzyko jest wysokie, rozważ też zawiadomienie pacjentów, których dane mogły być objęte wyciekiem.

Pełną procedurę zgłoszenia naruszenia do UODO – co dokładnie musi zawierać zgłoszenie, jak wygląda formularz na biznes.gov.pl i co zrobić, gdy 72 godziny to za mało, żeby zebrać wszystkie fakty – opisałam krok po kroku w artykule naruszenie ochrony danych osobowych – co zrobić. Poniżej skupiam się na tym, co jest specyficzne dla tego konkretnego incydentu.
Najczęstsze błędy po informacji o wycieku u dostawcy
- Zakładanie, że stanowisko MyDr (że zgłoszenia od placówek nie są obecnie wymagane) zwalnia Cię z własnego obowiązku oceny i ewentualnego zgłoszenia.
- Liczenie 72 godzin od dnia potwierdzenia incydentu przez rząd (12 sierpnia), a nie od chwili, w której Ty faktycznie stwierdziłeś, że naruszenie dotyczy danych Twoich pacjentów.
- Czekanie z działaniami zabezpieczającymi (zmiana hasła, 2FA, wymiana certyfikatów P1) na wynik formalnej oceny ryzyka – to są czynności, które można wykonać od razu, niezależnie od dalszej analizy.
- Mylenie tego incydentu z późniejszym, odrębnym postępowaniem dotyczącym danych z systemu eWUŚ z 2024 r. – to inna sprawa, z inną skalą i inną prokuraturą, patrz ramka wyżej.
Kiedy warto zlecić pomoc?
Formalna ocena ryzyka, decyzja o zgłoszeniu do UODO, przygotowanie samego zgłoszenia i decyzja o zawiadomieniu pacjentów to już analiza prawna konkretnej sytuacji – a przy danych o zdrowiu stawka tej oceny jest wyższa niż przy typowym wycieku danych kontaktowych czy finansowych. Warto to zlecić, jeśli nie masz pewności, jak sklasyfikować ryzyko w Twoim przypadku, albo jeśli chcesz mieć udokumentowaną, przemyślaną decyzję na wypadek późniejszej kontroli UODO w firmie – która w przypadku placówek medycznych korzystających z MyDr jest tym bardziej prawdopodobna, że Prezes UODO zapowiedział już kontrole sektorowe przetwarzania danych o zdrowiu do końca 2026 r. Taki incydent bywa też dobrym momentem, żeby sprawdzić szerzej, jak wygląda wdrożenie RODO w Twojej placówce – nie tylko w zakresie samego MyDr – zobacz też obsługę incydentu i zgłoszenia do UODO – z dokładnym zakresem i cennikiem.
Jak wygląda współpraca?
Jeśli chcesz, żebym oceniła ryzyko dla Twojej konkretnej sytuacji i pomogła przygotować zgłoszenie do UODO (albo podjąć decyzję, że nie jest ono konieczne) – skontaktuj się z nami albo zobacz obsługę incydentu i zgłoszenia do UODO – z dokładnym zakresem i cennikiem. Sprawy z zakresu RODO prowadzone są przez radcę prawnego Kingę Konopelko.
Napisz, jakich pacjentów i jakiego zakresu danych dotyczyło Twoje konto w MyDr oraz czy masz już włączone zabezpieczenia z listy powyżej – na tej podstawie zaproponuję zakres pracy i dalsze kroki.
Potrzebujesz pomocy?
Napisz krótko i zaznacz właściwe punkty – po otrzymaniu wiadomości pokierujemy Cię dalej.
Co udało Ci się zrobić?
Zaznacz, co mam wycenić:
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Nie zdążyłem złożyć zgłoszenia do UODO w terminie – co zrobić?
Zgłoś naruszenie jak najszybciej, nawet po terminie – RODO wprost to przewiduje: jeżeli zgłoszenia nie można złożyć w ciągu 72 godzin, dołącza się do niego wyjaśnienie przyczyn opóźnienia (art. 33 ust. 1 zdanie drugie RODO). Spóźnione zgłoszenie z rzetelnym uzasadnieniem to zupełnie inna sytuacja niż brak zgłoszenia w ogóle – to właśnie brak reakcji, a nie samo przekroczenie terminu, UODO ocenia najsurowiej. Chcesz skorzystać z pomocy przy zgłoszeniu do UODO i przygotowaniu pozostałej dokumentacji incydentu? Napisz do nas.
Jeśli nie zdążyłem złożyć zgłoszenia w terminie, czy nadal muszę to zrobić?
Tak – przekroczenie terminu 72 godzin nie zwalnia Cię z obowiązku zgłoszenia, jeśli ocena ryzyka wskazuje, że zgłoszenie było konieczne. Obowiązek z art. 33 RODO istnieje niezależnie od terminu – znika dopiero wtedy, gdy faktycznie złożysz zgłoszenie (ewentualnie spóźnione, z wyjaśnieniem przyczyn), albo gdy ocena ryzyka wykaże, że zgłoszenie nie było wymagane. Zaniechanie zgłoszenia, które było obowiązkowe, może skutkować administracyjną karą pieniężną.
Czy muszę zgłosić do UODO wyciek danych z MyDr, jeśli MyDr już o nim informowała?
Tak, może się okazać, że musisz – informacja od MyDr i kontrola, którą wobec niej prowadzi Prezes UODO, dotyczą obowiązków samej MyDr i nie zastępują Twojego zgłoszenia jako administratora danych Twoich pacjentów. To, czy zgłoszenie jest obowiązkowe w Twoim przypadku, zależy od oceny ryzyka dla konkretnych danych, które przetwarzałeś w systemie.
Od kiedy liczy się 72 godziny na zgłoszenie naruszenia po informacji od MyDr?
Termin liczy się od chwili, w której Ty jako administrator stwierdziłeś naruszenie dotyczące Twoich pacjentów – w praktyce najczęściej od momentu otrzymania od MyDr informacji wystarczających do takiego stwierdzenia, nie od 6 czy 12 sierpnia 2026 r., kiedy incydent wykryto i potwierdzono publicznie. Jeśli MyDr nie przekazała Ci jeszcze informacji pozwalających stwierdzić, że naruszenie dotyczyło Twoich danych, ten termin co do zasady jeszcze nie biegnie.
Czy muszę poinformować swoich pacjentów o wycieku danych z MyDr?
Obowiązek zawiadomienia osób, których dane dotyczą (art. 34 RODO), powstaje, gdy naruszenie może powodować dla nich wysokie ryzyko – a przy danych o zdrowiu, w zależności od zakresu i okoliczności konkretnego przypadku, często do tego dochodzi.
Czy dane medyczne (recepty, wizyty) rzeczywiście wyciekły, czy to tylko PESEL i dane kontaktowe?
Według dostępnych informacji wyciek obejmował – obok PESEL-i i danych kontaktowych – również dane o stanie zdrowia: notatki z wizyt i informacje o przepisanych lekach i receptach. Dokładny zakres, jakiego konkretnie pacjenta dotyczy, ustala i podaje administrator, czyli przychodnia lub gabinet korzystający z MyDr.
Co powinna zrobić przychodnia, jeśli korzysta z MyDr?
Co najmniej: zmienić hasła do kont w MyDr, włączyć weryfikację dwuskładnikową, sprawdzić listę pracowników z dostępem, wymienić certyfikaty systemu P1 zgodnie z zaleceniem CeZ, ocenić ryzyko i udokumentować tę ocenę, a następnie – jeśli ocena na to wskazuje – zgłosić naruszenie do UODO w terminie 72 godzin i rozważyć zawiadomienie pacjentów.
Czy brak zgłoszenia tego naruszenia może skutkować karą?
Brak zgłoszenia naruszenia, które podlegało zgłoszeniu, jest zagrożony administracyjną karą pieniężną na podstawie art. 83 RODO – w tej kategorii obowiązków do 10 mln EUR lub 2% rocznego światowego obrotu, stosuje się kwotę wyższą. Kara nie grozi za sam fakt bycia klientem dostawcy, który padł ofiarą ataku hakerskiego, tylko za brak reakcji administratora na obowiązki z art. 33-34 RODO.
Czy muszę mieć podpisaną umowę powierzenia z MyDr?
Obowiązek z art. 28 RODO istnieje niezależnie od tego, czy formalny dokument został podpisany – ale jeśli korzystasz z MyDr od dawna i nie masz takiej umowy w dokumentacji, warto to uporządkować.
O autorze
Kinga Konopelko jest radcą prawnym specjalizującym się w ochronie danych osobowych i obsłudze prawnej e-commerce. Pomaga przedsiębiorcom i placówkom medycznym ocenić ryzyko po incydentach bezpieczeństwa, przygotować zgłoszenia do UODO i uporządkować dokumentację RODO.
Ten artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sytuacja wymaga indywidualnej oceny. Jeśli potrzebujesz wsparcia w swojej sprawie, skontaktuj się z nami.
Stan prawny na: 2026-10-06